wtorek, 19 marca 2013

Torebka z ćwiekami


Tym razem prezentuję Wam moją ukochaną torebką z ćwiekami ; )
I na tym pewnie nie skończy się, co do przedmiotów z ćwiekami, ponieważ jest to coś, co strasznie  przypadło mi do gustu ; )
Torebkę kupiłam mniej więcej na przełomie listopada/grudnia.
Oprócz ćwieków kupiłam ją przede wszystkim ze względu na jej pojemność oraz  to, iż można ją nosić na dwa sposoby, ale to za chwilkę. Jestem z tych osób, które fundują sobie torebki tylko wtedy, gdy ich stara się już nie nadaję do noszenia. No i właśnie pilnie poszukiwałam torebki, która zastąpi poprzednią u której oberwał mi się pasek ; c
Za torebkę zapłaciłam ok(-/+) 100zł. Niestety dokładnej ceny nie pamiętam.
Torebka jest mega wygodna, mimo tego, że noszę w niej kilka kilo(książki nie są lekkie, umówmy się ; | ). Obawiałam się tego, że nie ma w niej dłuższego paska, ale moje obawy okazały się zbędne.
A teraz do rzeczy:

Tak się prezentuję:



I sposób jej noszenia(na zamek):



I tak wygląda:

 

II sposób (na...hm):







I tak prezentuje się: 





Ja osobiście o wiele bardziej wolę i częściej noszę wersję II, a wam, która wersja się bardziej podoba??

 

 



niedziela, 17 marca 2013

Botki z ćwiekami

Hej dziewczyny! 
Od dawna szukałam fajnych botków z ćwiekami. Niestety w moim mieście żadnych takich nie znalazłam więc pozostało mi zacząć poszukiwania w internecie. Na allegro upatrzyłam sobie właśnie moje upragnione buty. Są to proste, do kostki buty, na słupku z ćwiekami. Strasznie mi się spodobały. Zdecydowałam się na kolor czarny ze względu na jego uniwersalność.
Zamawiałam je od allegrowicza o nicku: "TaaakieButy"
Buty są bardzo wygodne. Niestety nie polecam chodzić w nich, gdy na dworze jeszcze śnieg z powodu ślizgiej podeszwy. Buty na żywo wyglądają o wiele ładniej i na droższe niż kosztują.
 
Serdecznie polecam ; )






 

sobota, 16 marca 2013

Smaczne i (prawie) zdrowe

Zdrowe odżywianie nie oznacza niesmacznego, pozbawionego smaku jedzenia. Do tej pory właśnie tak myślałam. Wraz z wiekiem zmienia się także stosunek do jedzenia. Już nie mogę sobie pozwolić na wszystko na co najdzie mnie ochota lecz zaczynam zastanawiać się, czy wybrane przeze mnie jedzenie nie jest zbyt tłuste i nie ma za dużo kalorii. Ale większy problem jest z słodkościami, do których mam słabość. Jak zastąpić kochane batoniki czy chipsy? Do wszystkiego potrzeba czasu. Trochę mi zajęło za nim przestałam jeść chipsy, a zastąpiłam je słonecznikiem. Tak samo było z batonami wszelkiego rodzaju. Zastąpiłam je batonikami J(Y)ust fit musli. Są to batoniki kupywane w sieci biedronka w bardzo przystępnej cenie. Jeden batonik zawiera 106 kcal, gdzie dla porównania baton mars (-/+) 450 kcal, przy czym batonik j(y)ust fit musli (przynajmniej dla mnie) jest o niebo lepszy. Smaczna i na pewno zdrowsza przekąska od tej, którą do tej pory jadłam. Ja obecnie zajadam się wersją w polewie czekoladowej, ale są też dostępne w innym smakach. Warto próbować nowych rzeczy, bo dzięki temu możemy odnaleźć coś, co jest mniej tuczące, a równie smaczne co nasze poprzednie przysmaki.


Smacznego!











Zaczynamy!

Hej dziewczyny, bo głównie to do was tu będę pisać!
Będzie to blog głównie modowo-urodowy z dodatkami. Co mam na myśli pisząc "dodatkami"?
Tz. znajdą się tu również rzeczy, które mnie interesują, którym poświęcam szczególną uwagę, przemyślenia, z którymi chciałabym się z wami podzielić, a i takimi rzeczami, jak zdrowe odżywianie czy ćwiczenia.
A więc ZACZYNAMY!






 Na początku wspomnę, że uwielbiam siatkówkę i jest to pasja, która zajmuje 60% mojego codziennego czasu. Siatkówką interesuję się bowiem od niedawna, ale od tego czasu zajmuje ważne miejsce w moim życiu. Jest to najpiękniejszy sport jaki znam! Kto się ze mną zgodzi? Niestety, ale moja pasja napotyka się na wiele trudności. Począwszy od tego, że nie mam Cyfrowego Polsatu, gdzie są emitowane wszystkie spotkania, to w dodatku mieszkam w takim regionie skąd na wszystkie plus ligowe mecze mam bardzo daleko, nie wspominając o meczach reprezentacyjnych i mam tu głównie na myśli Reprezentację Mężczyzn ; ))) ale co nas nie zabije to nas wzmocni. 
Oglądanie w internecie to nie to samo, ale cóż zrobić. Wszystkie te niedogodności odchodzą na bok, gdy wybija "godzina zero" i zaczyna się mecz. Wtedy zapominam o wszystkim i jak głupia śmieje się do ekranu. Też tak macie? Jeśli są tu jacyś maniacy siatkówki piszcie, chętnie posłucham, jak to u was wygląda.

Kina